Wybór tegorocznego miejsca na wakacje związany był z naszym Milusiem. Przy 4-miesięcznym szczeniaku zrezygnowaliśmy z wakacji za granicą i wakacji daleko od domu. Pierwszy raz wybraliśmy się na Jurę Krakowsko-Częstochowską, co okazało się strzałem w dziesiątkę! Jura wywarła na nas ogromne wrażenie! Dzieci były mega aktywne, a i pies okazał się równie dzielnym i ciekawskim świata piechurem!

Szukając noclegów zależało nam na miejscu, w którym pupile będą mile widziane. Nie mieliśmy dużych wymagań, nie szukaliśmy „wypasionego” hotelu z atrakcjami i wyżywieniem, a domków w spokojnym miejscu, gdzieś gdzie będzie można zrobić ognisko, poleżeć na leżaku i skąd blisko będzie do największych skarbów Jury. Okazało się, że tych skarbów jest tak dużo, że oczywiście nie starczy nam czasu by zobaczyć wszystko. Ostatecznie artykułów o atrakcjach Jury też będzie więcej, bo w jednym nie sposób wszystkiego opisać.

Na naszą bazę noclegową wybraliśmy nowe i bardzo ładne Domki na Jurze w Kroczycach

Miejsce okazało się super. Co więcej, Domki na Jurze znajdują się na ulicy Marianka! Dziadek Milusi to Marian, także nie mogło zabraknąć pamiątkowego zdjęcia – specjalnie dla dziadka 😊

Na ogrodzonej działce – co w przypadku pobytu z małymi dziećmi i/lub psami okazuje się zbawieniem – znajduje się parking dla gości i trzy komfortowe, w pełni wyposażone domki. My ze znajomymi zajęliśmy dwa. W domkach jest wszystko co potrzeba: żelazko, ręczniki, ekspres przelewowy, płyta do gotowania, czajnik, mikrofalówka, naczynia, sztućce i garnki. Na działce znajduje się duża wiata, gdzie wieczorami robiliśmy grilla – na przemian z ogniskami. Rano robiliśmy pyszne śniadanka i jedliśmy je albo pod wiatą albo przy rzeczce, która płynie tuż przy działce. Zimna woda była najlepszą terapią dla zmęczonych nóg po długich codziennych wyprawach i świetną zabawą dla dzieci, które wyławiały z niej ryby i karmiły przepływające kaczki, panikując na widok przepływających węży.

“Jeśli kiedykolwiek zamierzasz cieszyć się życiem – teraz jest na to czas – nie jutro, nie za rok … Dzisiaj powinno zawsze być naszym najwspanialszym dniem”.

Czy można piękniej zacząć dzień? Śniadanie nad rzeką, kawa i książka na leżaku, bez pośpiechu, bieganie boso po trawie… CHWILO TRWAJ!

Są tu leżaki, hamaki, ogromne szachy, trampolina i plac zabaw dla dzieci, boisko do siatkówki. Nam do gry w siatkę brakowało składu, więc został badminton i koszykówka, bo jest tu też kosz.

Jedno popołudnie zostawiliśmy na poznanie Kroczyc, położonych w zespole parków Krajobrazowych Województwa Śląskiego w obrębie rzek Krztyni i Białki. Miejsce to stanowi jedno z najatrakcyjniejszych terenów Wyżyny Krakowsko – Częstochowskiej i zwane jest „Perłą polskiego krajobrazu”

Kościół św. Jacka i św. Marii Magdaleny w Kroczycach z ciekawą historią, gdyż prawdopodobnie wybudowany został w 1427 r. przez Piotra Firleja, rycerza maltańskiego w ramach podziękowania Bogu za szczęśliwy powrót z bitwy pod Grunwaldem.

Dzieci Kroczyce odkrywały na hulajnogach, a to za sprawą położonego tuż obok domków skateparku. Na jego terenie jest też siłownia na świeżym powietrzu i niewielki plac zabaw.

Idąc dalej w stronę centrum Kroczyc znajduje się miejskie boisko, a kawałek za nim miejski amfiteatr z kolejną zewnętrzną siłownią i placem zabaw. Największą atrakcję stanowi jednak miejski, bezpłatny i ogólnodostępny otwarty basen wraz ze zjeżdżalniami! Wcześniej nie spotkałam się z kąpieliskiem w takim miejscu – w sercu miejscowości, do tego strzeżonym i zadbanym. Kiedy tu przyszliśmy była piękna pogoda, niestety wodę do basenu dopiero napuszczano, także mogliśmy się w nim pomoczyć tylko po kolana – chociaż w przypadku dzieci na kolanach nigdy się nie kończy, bo przecież wypadki chodzą po ludziach 🙂

Nad bezpieczeństwem kąpiących się w sezonie czuwają tu ratownicy WOPR. Okazało się, że i my musieliśmy skorzystać z ich pomocy, czego raczej chyba się nie spodziewali. No ale Miśka w stopę użądliła osa i fachowa pomoc panów ratowników okazała się bezcenna. Milusia natomiast – mimo niewielkiej ilości wody zaliczyła kąpiel w basenie, bo poślizgnęła się i wpadła do wody. Tak ubrana była przed upadkiem, a tak po – kiedy ratowałam ją swoją bluzą 😊 Przy dzieciach nigdy nie jest nudno.

Kroczyce posiadają znacznie więcej do zaoferowania, o wszystkim dokładnie poczytacie tutaj: tutaj. My w Gminie Kroczyce polecamy szczególnie:

AdrenaLinaPark Park Linowy w Podlesicach położony obok Hotelu Ostaniec, w pobliżu atrakcyjnego turystycznie rezerwatu przyrody Góra Zborów, o którym będzie niżej. Michał z tatą wybrał trasę STANDARD z 20 przeszkodami o łącznej długości 250 metrów, dla osób ze wzrostem powyżej 140 cm, a ja z Milusią przeszłyśmy park trasą JUNIOR- dla dzieci od 6 roku życia, z 12 przeszkodami i długością 120 metrów. Później Milenka odważyła się dołączyć do chłopaków i całą trójką zaliczyli wyższą trasę – już beze mnie, bo … odwaga mnie opuściła 🙂

Po drugiej stronie ulicy w Podlesicach znajduje się Trafo Base Camp Knajpa klimatyczna, ciekawie urządzona restauracja z dużym ogrodem, w którym dzieci mogą powspinać się na niewielkiej siatce, dobrym jedzeniem: kotlety mielone smakują jak u mamy, a Chili sin carne jest wyborne. Znajdziecie tu również ogromny wybór jurajskich piw rzemieślniczych z Browaru Na Jurze Facebook/jurajskie. Jak dla mnie – piwa jurajskie to prawdziwe odkrycie: niepowtarzalne smaki i oryginalne nazwy. Z Jury wróciliśmy z pełną torbą tego trunku w różnych smakach, ale to nie wszystko! Na terenie Trafo Base Camp znajduje się też pensjonat, wyspecjalizowany sklep z dużym wyborem butów, uprzęży, karabinków i odzieży wspinaczkowych, wypożyczalnia ekwipunku oraz rowerów, na których można pozwiedzać okolicę. Ponadto, jest tu Bulderownia, czyli pomieszczenie, w którym można się wspinać na przewieszonych ścianach i suficie bez żadnych zabezpieczeń. Obiekt oferuje prawie 100 m2 ściany, przy wysokości 4,80 m. Sala wyłożona jest miękkimi materacami, które pozwalają na bezpieczne lądowanie. Niestety wcześniej trzeba się zapisać na wspinaczkę, gdyż ta atrakcja cieszy się naprawdę sporym powodzeniem. Nawet jeśli nie uda wam się powspinać, warto  tutaj zajrzeć i spróbować np. Jurajskiej Pomarańczy, Ryczącej Czterdziestki, Różowej Pantery, albo jeszcze innego z wielu, wielu piw do wyboru – także bezalkoholowych – jak np. Motocyklowe 😊

Ostatniego dnia wakacji, po wymeldowaniu z domków pojechaliśmy do Centrum Dziedzictwa Przyrodniczego i Kulturowego Jury, które mieści się w Podlesicach.

W skład kompleksu wchodzi zaplecze edukacyjne z budynkami, ścieżka przyrodnicza, przygotowana do ruchu turystycznego Jaskinia Głęboka oraz tereny udostępnione do uprawiania turystyki  kwalifikowanej, w tym wspinaczki skalnej.

W budynkach Centrum prezentowane są między innymi efekty prowadzonych w tym regionie badań entomologicznych, paleontologicznych czy archeologicznych. Centrum posiada również szeroki wybór warsztatów edukacyjnych dla dzieci i młodzieży www.podlesice.org.pl

Przyjechaliśmy tam z zamiarem odkrycia Jaskini Głębokiej, jednak okazało się, że wstęp do Jaskini ze zwierzętami jest niemożliwy!, zatem cała ekipa udała się do jaskini, a ja z Milusiem poszliśmy w tym czasie do Biblioteki 😊, czyli w skały znajdujące się w lesie, przy wzgórzu Sulmów.

Długie i pocięte pionowymi kominami mury skalne przypominają tomy ksiąg na półce bibliotecznej. Na tych półkach spotkaliśmy licznych zapaleńców wspinaczki górskiej, płynnie poruszających się wzwyż regałów bibliotecznych 😊 Znaleźliśmy Jaskinię Żabią, czyli pionową studnię mającą otwór u północnej podstawy muru Biblioteki. Był to przyjemny pół godzinny spacerek. Ekipa wyszła z jaskini zafascynowana, a Milenka z przejęciem pokazywała mi nagrane swoim telefonem filmy w jaskini.

Jura Krakowsko-Częstochowska to wyjątkowe miejsce – godne polecenia rodzinom z dziećmi, które nie czują się jeszcze na tyle silne aby iść wysoko w góry i przemierzać strome trasy. Podejścia są tu z reguły łagodne, a na każdym kroku czekają fascynujące odkrycia: ostańce na które trzeba się wspiąć, górki z których można się sturlać, niespotykane gatunki roślin i zwierząt (na nasze szczęście napotykaliśmy głównie owady, w tym motyle). Czy wiecie, że ozdobą Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej jest aż 1200 gatunków motyli. Najpiękniejsze to: paź królowej i paź żeglarz. 

Miluś był taki szczęśliwy, choć na szlakach poruszał się oczywiście na smyczy, były momenty że puszczaliśmy go “luzem”. Swoimi małymi łapkami zrobił chyba dwa razy tyle kilometrów co my. Dzieciom o dziwo wszystko się podobało i ani minuty się nie nudziły. Chociaż zwykle dzień zaczynał się tak: “Co ? Dzisiaj znowu na ruiny? Nie ma mowy!” Ale później było tak: “Ale było super!”

Nie było czasu na telefon i komputer – to chyba największy wyczyn w tych czasach … 🙂

Na koniec filmik z Jury z drona. Nasz pierwszy film jaki wrzuciliśmy na założony kanał na Youtube:

Filmik nie jest idealny, ale to dopiero nasz pierwszy. Będziemy się uczyć i poprawiać. Zapraszamy do śledzenia naszego kanału: milusioweprzygody